Gdzie znaleźć pracę, gdy rynek pracy mówi NIE? Pomorska Ekonomia Społeczna jako pomost do aktywności zawodowej

Szukamy ofert, wysyłamy CV, piszemy listy motywacyjne — tak zwykle wyobrażamy sobie powrót do pracy lub zdobywanie pierwszych doświadczeń zawodowych. Nie każda droga do zatrudnienia wygląda jednak tak samo. Czasami zanim pojawi się etat, potrzebne jest odzyskanie poczucia sprawczości, uporządkowanie codzienności i znalezienie miejsca, w którym można spróbować jeszcze raz.
W tym pomagają podmioty Pomorskiej Ekonomii Społecznej. O ich znaczeniu opowiada Justyna Rozbicka-Stanisławska, dyrektorka Wojewódzkiego Ośrodka Terapii Uzależnień w Gdańsku, pedagog i certyfikowana specjalistka w dziedzinie psychoterapii uzależnień, członkini Rady Zatrudnienia Socjalnego przy Ministrze Rodziny Pracy i Polityki Społecznej.
Więcej niż nauka zawodu
Justyna Rozbicka-Stanisławska od lat pracuje z osobami próbującymi odbudować swoje życie zawodowe i społeczne. Z jej perspektywy najważniejsze jest jedno: nie oceniać ludzi wyłącznie przez pryzmat miejsca, w którym znaleźli się w danym momencie. Za życiowym zakrętem często stoją niewidoczne z zewnątrz i trudne doświadczenia. Ktoś przez lata opiekował się schorowanym rodzicem. Ktoś inny samotnie wychowywał dziecko. Jeszcze ktoś wrócił z emigracji i nie odnalazł się w nowej rzeczywistości — bez pracy, ubezpieczenia czy planu na to, od czego zacząć. Zdarza się też, że człowiek przez lata dobrze funkcjonował zawodowo, ale nie poradził sobie z chorobą, uzależnieniem czy presją i zmianami współczesnego świata.
Często to osoby, które z różnych przyczyn: zdrowotnych, psychicznych czy życiowych zostały gdzieś w tyle i trudno im się dziś odnaleźć – mówi Justyna Rozbicka-Stanisławska.
Powrót na rynek pracy po takich doświadczeniach bywa dla nich abstrakcyjny i niewyobrażalny.
Splot kryzysów zdrowotnych, psychicznych, rodzinnych i bytowych sprawia, że człowiek przestaje radzić sobie z codziennością, a co dopiero z odnalezieniem się na wymagającym rynku pracy. Wobec takich historii sam zasiłek czy jednorazowe wsparcie aktywizacyjne nie wystarczają. Potrzebne jest miejsce pośrednie: bezpieczne, elastyczne i dopasowane do realnej sytuacji człowieka. Naprzeciw temu wyzwaniu wychodzą podmioty Pomorskiej Ekonomii Społecznej, a szczególnie Centra Integracji Społecznej.

Fot. Centrum Integracji Społecznej w Ostrzycach
Pomost między pomocą społeczną a rynkiem pracy
Ekonomia społeczna to przestrzeń dla tych, którzy nie chcą już korzystać wyłącznie z pomocy społecznej, ale nie są jeszcze gotowi na samodzielne wejście na otwarty rynek pracy. Ekspertka podkreśla, że właśnie takie miejsca jak CIS-y wypełniają lukę, której wcześniej system po prostu nie zauważał.
Od początku zależało nam na tym, by Centrum Integracji Społecznej było instytucją pomiędzy — taką, która łączy pomoc społeczną i rynek pracy i stara się kompleksowo zaopiekować konkretną osobą – podkreśla Justyna Rozbicka-Stanisławska.
To ta kompleksowość ma tu kluczowe znaczenie. Program uczestnictwa w CIS obejmuje zarówno reintegrację społeczną, jak i zawodową. Pierwsza dotyczy m.in. wsparcia psychologa, pracownika socjalnego, czasami terapeuty uzależnień, treningów umiejętności życiowych, odnajdywania się w grupie, odbudowywania poczucia własnej wartości, nauki komunikacji czy budżetowania. Druga to warsztaty zawodowe, współpraca z doradcą zawodowym, możliwość podniesienia kwalifikacji oraz sprawdzenia się u konkretnych pracodawców.

Fot. Centrum Integracji Społecznej w Kościerzynie
Nie można przedkładać jednego z tych elementów nad drugi. Jeżeli nie zaopiekujemy się sferą społeczną, to nawet dobrze rozwinięta sfera zawodowa może sprawić, że osoba szybko znowu wypadnie z rynku pracy – zaznacza Ekspertka.
To właśnie dlatego ekonomia społeczna pełni w województwie pomorskim tak ważną rolę — jako nieodłączny element regionalnego systemu wsparcia rynku pracy. Odpowiada na potrzeby osób, które w innym przypadku mogłyby pozostać trwale poza zatrudnieniem i pozwala wracać do aktywności stopniowo. Bez presji natychmiastowej wydajności, za to z większą szansą na trwały efekt.
Bezpieczna przestrzeń, żeby spróbować
Ja jestem wielką orędowniczką Centrów Integracji Społecznej. Uważam, że jest to bardzo kompleksowy i długi program, który pozwala naprawdę na trwałą zmianę człowieka i jego statusu życiowego, a w konsekwencji na poprawę jakości życia. To wsparcie jest długofalowe, a dzięki temu osoba nie tylko wraca do pracy, ale zaczyna też znowu wierzyć w swoje możliwości – mówi Justyna Rozbicka-Stanisławska.
W Centrum Integracji Społecznej można spędzić nawet do dwudziestu czterech miesięcy. Dla wielu osób to właśnie ten długi czas okazuje się najważniejszy. Nie presja czy szybki rezultat, ale poszukanie odpowiedzi na to, co już potrafię, w czym czuję się dobrze, jaką pracę mogę dziś wykonywać i czego potrzebuję, żeby sobie w niej poradzić.
Jak mówi Justyna Rozbicka-Stanisławska, człowiek nie jest „wypuszczany” na rynek pracy nieprzygotowany. Najpierw dostaje wsparcie „szyte na miarę” i bezpieczną przestrzeń, w której może nauczyć się nowej roli.
W tym wszystkim ważna jest też praktyka. Centra Integracji Społecznej współpracują z pracodawcami, u których uczestnicy mogą sprawdzić się na różnych stanowiskach — od prac biurowych po sprzątanie, handel czy zadania administracyjne. Taka forma nie obciąża pracodawcy kosztami zatrudnienia, a osobie w kryzysie daje coś bezcennego: możliwość spróbowania. Bez lęku, że jedna pomyłka przekreśli wszystko. Jeśli dane miejsce się nie sprawdzi, wraca się do Centrum i szuka kolejnego — bez porażki czy etykiety.

Fot. Centrum Integracji Społecznej w Pucku
Historie, które dzieją się na Pomorzu
Około połowa osób kończących Centra Integracji Społecznej wraca później na rynek pracy. Za tą statystyką są konkretne historie osób, które dziś pracują w województwie pomorskim. Jedna z nich przeszła drogę od CIS-u, przez warsztat zawodowy i zatrudnienie wspierane, aż do pracy na otwartym rynku — dziś pracuje w rejestracji jednej z placówek ochrony zdrowia w regionie.
Inny uczestnik, mierzący się wcześniej z poważnymi trudnościami psychicznymi, podczas zajęć odkrył talent do rękodzieła, a później znalazł zatrudnienie przy ochronie wizyjnej. Jest też historia kobiety, samotnej matki po problemach zdrowotnych, która po przejściu przez tę ścieżkę do dziś pracuje przy obsłudze lokalnej usługi parkingowej.
Ekonomia społeczna pełni w województwie pomorskim rolę znacznie większą niż tylko tworzenie miejsc pracy. PES pomaga odzyskać stabilność osobom pozostającym poza zatrudnieniem nie dlatego, że nie chcą pracować. Po prostu przez długi czas nie miały do tego warunków, zasobów czy możliwości.
Godność, równość, partnerskie traktowanie
Ekonomia społeczna nie powinna być traktowana jako coś gorszego, tańszego czy mniej profesjonalnego. Jak podkreśla Justyna Rozbicka-Stanisławska, podmioty ekonomii społecznej chcą uczciwie zatrudniać ludzi, zapewniać im godne warunki pracy i tworzyć jakość, która zasługuje na takie samo partnerskie traktowanie jak każda inna działalność.
Największym wyzwaniem jest to, że te różne systemy wciąż zbyt rzadko się widzą. A przecież za każdym razem chodzi o tego samego człowieka — osobę, która równocześnie może potrzebować wsparcia ochrony zdrowia, pomocy społecznej, rynku pracy, a czasem także wymiaru sprawiedliwości. Gdyby te obszary działały wspólnie, pomoc byłaby znacznie skuteczniejsza, a człowiek nie musiałby w każdej kolejnej instytucji od nowa opowiadać swojej historii – wskazuje Ekspertka.
Pomost, który naprawdę działa
Osoby, którym zależy na równych szansach na rynku pracy nie potrzebują litości czy „taryfy ulgowej”. Podmioty Pomorskiej Ekonomii Społecznej pokazują, że liczy się tu przede wszystkim wsparcie, czas i indywidualne podejście.
Czasem zanim człowiek wróci do pracy, musi najpierw wrócić do siebie — odzyskać rytm dnia, poczucie wpływu i przekonanie, że nadal ma swoje miejsce w społeczeństwie. PES tworzy taką przestrzeń: bezpieczną i nastawioną na trwałą zmianę.
Pomorska Ekonomia Społeczna nie jest dziś rozwiązaniem „ostatniej szansy”, lecz realną ścieżką odbudowy aktywności zawodowej i społecznej. Pokazuje, jak skutecznie budować włączający rynek pracy — z większą uważnością na człowieka, jego historię i realne możliwości.









